Image Map
Jak można spędzić wakacje w Australii »
    Kontakt »
 
   Korespondencje
   Wyprawy »
Wyprawy i podróże po Australii - piesze przejście przez pustynie, podróż dookoła Australii motorem - więcej »
   Galeria »
South Australia
Adelaide »
Eyre Peninsula »
Flinders Rangers »
Kangaroo Island »
Coober Pedy »
Hotele w Adelaide »
Queensland
Brisbane »
Whitsundays »
Cairns »
Gold Coast »
Wielka Rafa Koralowa »
Mt Tamborine »
Fraser Island »
Hotele w Brisbane »
New South Wales
Sydney »
Bega »
Hotele w Sydney »
Victoria
Melbourne »
Great Ocean Road »
Port Fairy »
Philip Island »
Hotele w Melbourne »
Northern Territory
Kakadu »
Darwin »
Tennant Creek »
Hotele w Darwin »
Western Australia
Broom »
Perth »
Hotele w Perth »
Tasmania
Hobart »
Hotele w Hobart »
ACT
Canberra »
Hotele w Canberra »
Book Hostels Online Now

Australia pod slonce


Odcinek 10 - opublikowany 18.11.2002 - Park Kakadu - spotkanie z krokodylami mozna przezyc
Australia pod slonce
> Poludnie planety
> Wyjazd i Helsinki
> Turbulencje, a potem spokoj
> Slonce, ocean, Perth i relaks
> Rekiny, emigranci, tolerancja i niskie wiszenie
> Porongurup
> Zmiana planu wyprawy
> Broome, Broome, Broooom ...
> Darwin i ... wspomnienia z Broome
> Park Kakadu - spotkanie z krokodylami mozna przezyc
 

 

Witam wszystkich po dlugiej przerwie. Krokodyle mnie nie skonsumowaly, grozny pajak mnie nie ukasil, nie spotkalam weza dusiciela. Byly inne problemy, ale juz jest lepiej, wrocilam do ekscytowania sie podroza.

Jesli pamietacie wybralam sie na 5 dniowa wyprawe do Parku Kakadu, Parku Litchwield i do aborygenskiej wioski. Wyruszylismy bladym switem. Po wielu dniach relaksu w leniwym Broome, trudno mi bylo sie zwlec z lozka o godzinie 5 rano. Ale ku mojemu zaskoczeniu nie zaspalam. Nim w 9 osob zapakowalismy sie do terenowego samochodu z napedem na cztery kola, nasz przewodnik Johny przedstawil nam sie pieknie.

Chwile pogawedzilismy o tym jak ciezka droga nas czeka. Patrzylismy z niedowierzaniem. Jaka ciezka droga, przeciez Australia jest cywilizowanym krajem, ma calkiem wygodne drogi. Po godzinie jazdy, uwierzylismy Johnemu. Na piaszczystej i pelnej wertepow drodze wytrzeslo nas jak diabli. Bylo zbyt goraco by zamknac okna, wiec caly czerwony piach przykleil sie do naszytch wlosow i ubran. Podczas pierwszego przystanku wygladalismy jak po tygodniowej wycieczce po buszu. Johny oczywisce smial sie z nas i tylko stwierdzil, ze naprawde brudni to my bedziemy za  trzy dni.

Bylismy prawdziwymi szczesliwcami, ze trafilismy na Johnego. 34 letni facet przez 5 lat pracowal z Aborygenami jako wolontariusz, wiele miesiecy spedzil w buszu w poszukiwaniu drzew nadajacych sie do zrobienia didgeridou (aborygenskiego instrumenu, wygladajacego jak kawalek drzewa, w srodku zjedzonego przez termity).

Podczas pierwszego przystanku Johny zdjal buty i nie zalozyl ich przez cala wyprawe. Mimo, ze wedrowalismy po mokrych skalach i rozzarzonych piaskach. Mimo naszych prozb, by dla bezpieczenstwa jednak zalozyl buty, Johny ni wymiekl nawet na chwile. Pierwszy nasz przystanek  to Adelaide River, pelna groznych i wielkich slonowodnych krokodyli.

Weszlismy do niewielkiej i  chybotliwej lodki, Morgan, nasz przewodnik po rzecze, ogorzaly do slonca i mocnych papierosow mezczyzna, poprosil bysmy z wiadomych przyczyn nie wkladali rak do wody. Kiedy znalezlismy sie na srodku rzeki, Morgan wyjal kawal krwistego miesa, nabil na kij I wlozyl do wody. Po chwili moglismy podziwiac dorodne krokodyle.

Kolejna atrakcja pierwszego dnia wyprawy byl przecudny widok ze skaly Ubirr, rozciagajacy sie na Ziemie Arthema i Park Kakadu. Kiedy dojechalismy na nasz kamping i rozbilismy namioty, nagle zrobilo sie bardzo ciemno, wielka blyskawica rozdarla niebo i lunal silny deszcz; pierwszy od wielu miesiecy deszcz w Kakadu (deszczowa pora wlasnie sie zaczela).

Poniewaz wszyscy bylismy bardzo spoceni  i brudni, deszcz uradowal nas. Ale po pol godziny okazalo sie, ze deszcz ma zamiar wciaz padac. Znudzeni zaczelismy szukac schronienia. Znalezlismy toalete z przysznicem. Odkrecilismy ciepla wode I tak spedzilismy kolejna godzine. Kiedy deszcz przestal padac, okazalo sie, ze wszystkie nasze rzeczy sa mokre.

Noc spedzona w mokrych spiworach, wynagrodzil nam nastepny dzien. Cudnie bylo sie kapac w czystych I cieplych wodospadach Jim Jim i Twin.

W czasie 5 dni spedzonych w buszu, najwieksze wrazenie zrobilo na mnie spotkanie z Aborygenami z plemienia Nganmaryianga w Kakadu. Spedzilismy z nimi caly dzien, ogladajac ich swiete miejsca, a potem kapiac sie w rzecze. Nasz aborygenski przewodnik Wally Minjyn, nim zaprowadzil nas na swiete skaly, pokropil nasze glowy woda i poprosil o chwile modlitwy w religi jaka wyznajemy. Zapewnil, ze dzieki temu dobre duchy beda nas chronic, a zle (jest ich kilka) zostawia nas w spokoju.

Poskutkowalo. Mimo ze wspinaczka byla czasem bardzo trudna (aborygenskie dzieci skakaly po stromych skalach jak sarenki), przezylismy. Po trudnej wspinaczce, wykapalismy sie w rzecze. Wally zapewnil nas, ze  mimo, iz w wodzie jest kilka niewielkich slodkowodnych krokodyli, spokojnie mozemy sie kapac. Na trzy-cztery, razem z abotrygenska dzieciarnia wskoczylismy do rzeki.

Tylko trzy turystki z Niemiec pozostaly na brzegu. Pamietacie co stalo sie z niemiecka turystka w Parku Kakadu niecaly miesiac temu?

Pozdrawiam

PS. teraz jestem w Alice Springs, jutro jade zobaczyc  Ulluru. Wracam za  trzy dni.

 

NA TYM RELACJA KASI NIESPODZIEWANIE SIE ZAKONCZYLA - PRZESTALA PISAC.

MOZE WCIAZ JEST NA ULURU?

 

 


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10