Jak można spędzić wakacje w Australii »
    Kontakt »
 
   Korespondencje
   Wyprawy »
Wyprawy i podróże po Australii - piesze przejście przez pustynie, podróż dookoła Australii motorem - więcej »
   Galeria »
South Australia
Adelaide »
Eyre Peninsula »
Flinders Rangers »
Kangaroo Island »
Coober Pedy »
Hotele w Adelaide »
Queensland
Brisbane »
Whitsundays »
Cairns »
Gold Coast »
Wielka Rafa Koralowa »
Mt Tamborine »
Fraser Island »
Hotele w Brisbane »
New South Wales
Sydney »
Bega »
Hotele w Sydney »
Victoria
Melbourne »
Great Ocean Road »
Port Fairy »
Philip Island »
Hotele w Melbourne »
Northern Territory
Kakadu »
Darwin »
Tennant Creek »
Hotele w Darwin »
Western Australia
Broom »
Perth »
Hotele w Perth »
Tasmania
Hobart »
Hotele w Hobart »
ACT
Canberra »
Hotele w Canberra »
Book Hostels Online Now

NA ZACHOD OD ALICE SPRINGS


Piotr Poznanski

Kolejne odcinki

> Odcinek I - sklad wyprawy, Darwin Kakadu >
> Odcinek II - Khaterine, Kimberley, Halls Creek >
> Odcinek III - Broom, Kraby, Na Farmie>
> Odcinek IV - Perth >
> Odcinek V - Eucla, Flinders Ranges, Coober Pedy >
> Odcinek VI - Koniec>
 

ODCINEK 1

Moja przygoda z Australia zaczela sie gdy mialem 18 lat. Na urodziny dostalem od swojej dziewczyny album, a w nim zdjecia z widokami jakich nigdy wczesniej nie widzialem nawet w najefektowniejszych filmach science-fiction. Wielkie przestrzenie, czerwone pustynie, ogromne kamienne kaniony, niekonczace sie slone jeziora, najstarsze na ziemi lancuchy gorskie. Zas w samym srodku kontynentu cos kompletnie nieziemskiego - Ayers Rock... Album byl z dedykacja: "kiedy tam bedziemy?". Po pewnym czasie okazalo sie, ze nici z naszego wspolnego wyjazdu i w ogole z dalszych wspolnych planow zyciowych. Nie przekreslilo to jednak moich postanowien, ze kiedys musze tam byc. Zanim to sie stalo, wyruszalem w coraz dalsze rejony swiata, a zrealizowanie marzenia znalezienia sie u stop swietej gory Aborygenow zajelo mi rowno 10 lat. Po skonczeniu studiow, w trakcie dobrze rozwijajacej sie kariery zawodowej w jednej z warszawskich firm, znudzony rutyna codziennego zycia postanowilem, ze teraz albo nigdy. Po krotkich przygotowaniach, razem z trojka znajomych wyruszylem na podboj tego odleglego i tajemniczego kontynentu. Hm, trojka znajomych to za wiele powiedziane. Poznalem tych ludzi na kilka miesiecy przed wyjazdem gdy znalazlem ogloszenie na tablicy informacyjnej w sklepie turystycznym. Szukano kogos do wspolnej podrozy po Australii. Skorzystalem. W sklad wyprawy weszli: Slawek "kierownik wycieczki", pani Stefania - doswiadczona turystka i kolekcjoner, Piotrus "model" bo lubil byc fotografowany, no i ja Piotrek " kierowca", a przez pania Stefanie nazywany rowniez (ale tylko za plecami) "banbaryla", nie wiedziec czemu.

SKLAD WYPRAWY

DARWIN
We wrzesniu 1999r wyladowalismy w Darwin na polnocy Australii. Wilgotny klimat dawal nam sie niezle we znaki choc swoj "tropikalny" chrzest przeszlismy juz wczesniej w Singapurze.
Pierwsza rzecz, ktora atakuje przyjezdnych to bojna zielen wokol lotniska i duszne powietrze z charakterystycznym zapachem drzew eukaliptusowych. Ten zapach bedzie towarzyszyc nam przez spory kawalek naszej wyprawy i na zawsze juz bedzie mi sie kojarzyc z Australia.
Australijczycy okazuja sie bardzo otwartymi i wyrozumialymi ludzmi. Na lotnisku bez problemu swoim lamanym angielskim dowiedzialem sie jak zadzwonic do Polski, a przedstawiciel jednego z towarzystw rent-a-car nie baczac na interes wlasnej firmy uprzejmie wyjasnil nam jak mozemy dostac sie do miasta bez korzystania z taksowki i wynajmownia samochodu. Niebawem stanelismy u progu jednego z licznych w miescie backpacers.
Darwin, 80-tysieczna stolica Terytorium Polnocnego.
Mimo braku wiekszych atrakcji turystycznych (nie ma nawet plaz), ale ze wzgledu na swoje polozenie miasto jest duza baza wypadowa dla globtroterow. Specyficzny tropikalny klimat regionu ksztaltuje rytm zycia tak odmienny od reszty metropolii australijskich. Wrzesien jest tutaj pora deszczowa. Dni sa upalne, wilgotne i co chwila leje deszcz, a slonce nawet zza chmur, daje niezle popalic. W zwiazku z tym, w ciagu dnia ulice pustoszaly i mielismy niezla lamiglowke: gdzie pochowali sie mieszkancy tego miasta duchow? Po ulicach paletali sie tylko tacy turysci jak my i troche Aborygenow wyraznie odporniejszych na surowa pogode, a poza tym uchodzcy ze Wschodniego Timoru gdzie wlasnie powstawalo w bolach nowe panstwo. Na szczescie sklepy mialy sprawnie dzialajaca klimatyzacje i tak jakos udawalo sie nam przetrwac. Dopiero wieczorem, po zachodzie slonca w licznych pubach, restauracjach i klubach zaczynala sie zabawa. Z przyjemnoscia mozna bylo napic sie chlodnego piwa i popatrzec na miejscowe towarzystwo.

PAPUGI W DARWIN

SAMOCHOD
Po kilku dniach mielismy juz samochod, ktory zakupila i sprowadzila z Adelaide nasza australijska znajoma Gosia, ktora dolaczy do nas na tydzien w miasteczku Katherine. Jak juz wczesniej wspominalem, poznalem sie z pozostala trojka na kilka miesiecy przed wyjazdem i stad wiele nieporozumien i niedociagniec w naszej wyprawie. Na miejscu okazalo sie, ze bede jedynym kierowca bo tylko ja spelnialem nastepujace warunki: mam prawo jazdy i nie boje sie kierowac lewa strona. Choc tak naprawde moje jedyne doswiadczenie z ruchem lewostronnym to jazda rowerem w farmerskich rejonach srodkowej Anglii. A i tak zawsze na rondach sie zapominalem i skrecalem w prawo... Pozostalym czegos brakowalo tak tez dwa miesiace spedzilem za kolkiem sam, przed czym przestrzegam tych, ktorzy planuja tak zwariowana wyprawe jak nasza.
Nasz Nissan Skyline Station Wagon (kombi) mial wszystko co trzeba: duzy bagaznik, radio, klimatyzacje, automatyczna skrzynie biegow, bull bar (ochronna krata na przodzie samochodu w razie zderzenia z kangurem). Po kilku dniach okazalo sie, ze mamy rowniez dziure w dachu, dokladnie nad siedzeniem kierowcy czyli nad moja glowa.
Slawek byl mozgiem calej wyprawy. Mial wczesniejsze doswiadczenia z Australia robiac tzw petle wschodnia przez Qeensland. To on zorganizowal cala wyprawe, a teraz dzielnie siedzac obok kierowcy wybieral kierunki naszej wyprawy i zabawial reszte wycieczki z tylnego siedzenia.

KAKADU
Pierwszym celem po opuszczeniu Darwin byl Kakadu National Park. Kakadu to miejsce pradawnych naskalnych malowidel Aborygenow, bujnej tropkalnej roslinnosci oraz dzikich zwierzat. Mozna tam podziwiac stada dzikich papug Kakadu albo olbrzymich dlugosci krokodyli wylegujacych sie na konarach zatopionych drzew (robi wrazenie!). Te ostatnie ogladalismy podczas wycieczki statkiem po Zoltej Rzece.
Pierwszego dnia, po przybyciu na pole biwakowe w okolicy Ubirr Rock i rozbiciu namiotu oraz rozpoczeciu malej imprezy, musielismy sie natychmiast zwijac. Okazalo sie, ze nie sprawiajacy duzego wrazenia strumyk przez, ktory przejechalismy po drodze, nagle tak rozlal, ze niedlugo bedziemy odcieci od reszty swiata. Miejscowy ranger stanowczo zaproponowal odwrot i tak tez sie stalo. Rzeczywiscie, strumyk zamienil sie w rwacy potok i w ten sposob przezylismy pierwsza przygode zmagajac sie z miejscowymi prawami natury. Jak sie okazalo, to byl dopiero poczatek calej zabawy. W poszukiwaniu kolejnego noclegu zlapala nas taka ulewa, ze musielismy zatrzymac samochod bo wycieraczki nie nadazaly a na mnie lalo sie z dachu. W koncu dobrnelismy do jakigos opuszczonego miejsca biwakowego. Oczywiscie o rozbiciu namiotu w zaistnialych warunkach nie bylo mowy i spedzilismy noc w jedynym suchym miejscu: toalecie publicznej. Niestety za dnia tez nie moglismy podziwiac okolicy ani nawet spokojnie zjesc bo wraz z kesem kanapki polykalo sie co najmniej 5 much. Kiedy zas nadchodzil upragniony zachod slonca i uprzykliwe muchy odlatywaly, zaczynaly wyaltywac ze swoich kryjowek miliony moskitow. I wtedy juz nie bylo zmiluj sie, trzeba bylo siedziec w goracym namiocie.
Na dodatek, nagle okazalo sie, ze gdzies w tym zamieszaniu zgubilem okulary i od teraz musze zaczac nosic szkla kontaktowe, ktore wziolem ze soba z Polski choc nigdy wczesniej ich nie zakladalem. To byl prawdziwy koszmar, ale jako kierowca, kazdego ranka, nie wazne czy wyspany czy nie, po prostu musialem je upchnac na zaczerwienione oczy.
Dodam na koniec, ze mielismy problem z silnikiem i musielismy oddac samochod do przegladu, tak wiec nie wspominalismy najlepiej Kakadu.

peterpoznanski@yahoo.com

1